Czekolada belgijska – tradycja i jakość smaku

Bakalie.com

„Co kraj to obyczaj” – często słyszymy to przysłowie. Obcokrajowcy przyjeżdżający do naszego kraju chcą spróbować tradycyjnego schabowego, we Włoszech musimy posmakować tamtejszej pizzy, z kolei Hiszpania słynie z owoców morza i ryb. My powiemy dziś nieco więcej na temat słodkości, a ściślej belgijskiej czekolady, która zachwyca smakiem cały świat od wieków. Dowodem mogą być turyści, którzy odwiedzając Belgię nie mogą wyjechać choć bez jednej tabliczki tamtejszej czekolady. Sama czekolada jak już wyżej wspomnieliśmy posiada bogatą historię, którą zwyczajnie warto poznać. 

Krótki zarys historii belgijskiej czekolady

Prawdopodobnie najsłynniejszymi belgijskimi czekoladkami są pralinki, ich początek zaś sięga 1857 roku. Początkowo poprawiały one smak lekarstw. Pan Neuhaus, który prowadził jedną z aptek w Brukseli postanowił zareagować na skargi ówczesnych klientów i zmienić smak dostępnych medykamentów, równocześnie zmniejszając ilość skarg. Inne źródła donoszą, że czekolada belgijska trafiła do Europy poprzez hiszpańskich konkwistadorów. W roku 1528 Hernan Cortez przywiózł do Hiszpanii ziarna kakaowca. Z kolei Francja i Finlandia czekoladę belgijką zawdzięczają Annie Austriaczce, córce Filipa III Habsburga, króla Hiszpanii i Portugalii. Niestety na początku na czekoladę było stać tylko najbogatszych obywateli. Za jej początkowe rozpowszechnianie (a także zmienianie ceny na bardziej przystępną) uznaje się dwa wydarzenia. Pierwsze to, gdy mieszkaniec Amsterdamu Kaspar van Houten w roku 1815 nauczył się oddzielać masło kakaowe od części stałych ziaren. Z kolei w 1885 roku król Leopold II (znany z okrucieństwa) w trakcie kolonizacji Kongo postanowił nielegalnie kupić pola drzewa kakaowca. Poprzez zajęcie ogromnych terenów Konga dostęp do ziaren stał się znacznie większy, a tym samym zapoczątkował dzisiejszą popularność belgijskiej czekolady. Początki słynnych pralin to rok 1912, gdzie ówczesny mistrz czekolady Jean Neuhaus opracował unikatowe przepisy czekoladek z karmelowym nadzieniem, o smaku wanilii, orzechów, karmelu i likieru cointreau. 

Jak rozpoznać smak autentycznej czekolady?

Jak wiemy, w dzisiejszych czasach mamy wiele zamienników, tzw. „podróbek” czekolady. Istnieje jednak kilka prostych trików, które pomogą Ci rozpoznać autentyczną belgijską czekoladę. Po pierwsze belgijska czekolada charakteryzuje się niezwykle gładką konsystencją bez grudek, pęcherzyków powietrza, czy nierówności. W momencie położenia na języku belgijska czekoladka delikatnie rozpływa się w ustach. Sam smak powinien łączyć słodycz z lekką goryczką, a także wyczuwalną cierpkością ziaren. W przypadku, gdy zapach czekolady przypomina uwędzone ziarno uzyskujemy sygnał, że produkt jest niskiej jakości. 

Czekolada belgijska – czy ma zdrowotne właściwości?

Jak wiemy o czekoladzie mówi się, że poprawia nastrój, a także pozytywnie wpływa na układ nerwowy. Jeśli chodzi o czekoladę belgijską to jej rodzajów jest tak wiele, że nie sposób wszystkie wymienić. Dziś produkuje się nie tylko formy klasyczne, ale i dietetyczne, co jest dobrą wiadomością dla osób odchudzających się. Podobnie, jak w przypadku innych czekolad, tak i przy czekoladkach belgijskich stosuje się przyprawy, które nie tylko mają wzbogacić jej smak, ale i podkreślić właściwości zdrowotne. W sklepach w Belgii można znaleźć czekoladę z wyciągami z rozmaitych roślin, owoców, czy z dodatkiem przypraw, które znane są ze swoich leczniczych właściwości. Producenci zapewniają, że takie formy belgijskich czekoladek mogą spowalniać procesy starzenia, przyspieszać przemianę materii, a także redukować stres w organizmie.  

Ciekawostki

W Belgii produkowanych jest rocznie ponad 170 tysięcy ton czekolady. Sprzedawana jest ona w ponad dwóch tysiącach sklepów. W tym kraju znajduje się również 12 fabryk czekolady, oraz 16 muzeów poświęconych tej tematyce. Ten czekoladowy biznes daje zysk ok. 2 mld euro rocznie. Statystycznie obywatel Belgii zjada rocznie ponad osiem kilogramów czekolady. Jeśli chodzi o ich koszt to może on wynosić nawet 1 euro. Tu warto dodać, że cena średniej tabliczki czekolady wynosi 1,35 euro. Za pudełeczko czekoladowych pralinek w zależności od producenta należy zapłacić od 6 do 10 euro. Na opakowaniach belgijskich czekoladek spotykamy się z symbolem „AMBAO”. Określenie to zaczerpnięto z języka Swahili, co oznacza kakao. Ten symbol umożliwia rozpoznanie oryginalnej, belgijskiej czekolady. Taka powinna zawierać przede wszystkim 100% masła kakaowego. Produkcja czekolady w Belgii to dla obywateli poważna tradycja. Jeśli ktoś chce zająć się tą działalnością musi ukończyć trzyletnią szkołę. Po jej ukończeniu otrzymuje się tytuł Maitre Chocolatier (Mistrz Czekolady). O tym jaką popularnością w Belgii cieszy się czekolada może świadczyć pokaz mody jaki odbył się w tym kraju w 2014 roku. Wszystkie stroje były wykonane z czekolady. Na szczególną uwagę zasługiwała jedna z sukni nad którą prace trwały prawie dwa miesiące i była zrobiona ze 120 czekoladowych kwiatów. Do jej przygotowania wykorzystano również 6 kilogramów czekolady. Jednym z popularniejszych rodzajów czekolady w Belgii są pralinki. Większość z nich ma swoją nazwę, z którą często wiąże się jakaś historia. W latach 1959 i 1965 w Belgii odbyły się dwa książęce śluby: księcia Alberta z Paolą i króla Baudouina z Fabiolą. Z tej okazji najstarsza firma zajmująca się produkcją pralin Neuhaus wypuściła na rynek czekoladki o nazwach: Baudouin, Fabiola, Albert i Paola. W Belgii dostępne są również czekoladowe znaczki pocztowe. Ich przód pachnie czekoladą, natomiast tylna część jest pokryta specjalnym klejem o smaku czekolady.

Autor: Redakcja Bakalie.com